Jabłkowa granola z patelni z miodem, orzechami ziemnymi, rodzynkami podana z jogurtem naturalnym, resztą jabłka, cynamonem i malinami, zielona herbata brzoskwiniowa
Jabłkowa granola z patelni z miodem, orzechami ziemnymi, rodzynkami
30g dowolnych płatków (u mnie owsiane, orkiszowe i jęczmienne)
jabłko- pół startego, pół pokrojonego
dwie garście malin
miód do smaku
garść orzechów ziemnych
garść rodzynek
cynamon
Płatki podprażyć na patelni aż się zezłocą. Dodać starte jabłko, orzechy, miód i maliny, poczekać aż wszystko razem się podgrzeje. Posypać cynamonem, podawać z jogurtem.
Myślę sobie o czekających mnie najbliższych tygodniach i mam gęsia skórkę. Wszystko się skumulowało- zaliczenia, prace, projekty i sama nie wiem jak mam sobie z tym dać radę. Zwłaszcza, że ostatni czas był taki fantastyczny. Podróże mnie naprawdę bardzo kręcą i mogłabym nie robić nic innego. Fakt, że najbliższy czas muszę przesiedzieć w domu odbiera mi wszelką radość. Zwłaszcza, że wczoraj ledwo weszłam do domu, a już poczułam się jak zwykle- kłótnia z mamą na wejście, tak bardzo rutynowo i źle.
Ale dość o tym. Czeka mnie dziś trudny dzień na uczelni, ale przed wyjściem krótka relacja z Warszawy (:
W niedzielę razem z Olą, Anką i Moniką odwiedziłam Marrakesh Cafe. Tam miałam okazję spróbować naprawdę wielkiego burgera wegańskiego, podanego ze smacznymi sosami i sałatką. Całość całkiem smaczna i choć porcja duża to nie miałam problemu z jej zmieszczeniem ;) Ola też się skusiła na burgera, a dziewczyny zamówiły hummus. Następnym razem i ja się skuszę.
Moja totalna miłość to od poniedziałku- Krowarzywa. Genialne, duże, pyszne wegańskie burgery. Miałam okazję spróbować cieciorexa i jaglanexa i polecam gorąco! Poza tym piłam także lemoniadę z pokrzywą i miętą- równie dobra jak burgery. Zakochałam się po prostu! Zaprowadziłam znajomych i im także smakowało. Miałam ochotę spróbować każdego burgera i choć byćmoże żołądek by je pomieścił to wolałam nie ryzykować zostania bez grosza ;) Z ogromną przyjemnością będę tu wpadać przy okazji każdej wizyty w stolicy! Można się najeść i ceny bardzo przystępne. Jaka szkoda, że w Lublinie nie ma takiego lokalu.
Spróbowałam też Lodów od Włocha- wybrałam gruszkowe i bazyliowe. Muszę przyznać, że smaki naprawdę ciekawe!
Podróż też minęła bardzo przyjemnie- w obie strony autostopem, raz we dwójkę raz we trójkę. Dość szybko dojechaliśmy, a przy okazji poznaliśmy naprawdę niesamowitych ludzi. Ależ to wkręca!
Trochę żałuję, że nie zdążyłam odwiedzić jeszcze kilku miejsc, w tym Gofiarni, ale wyjazd uczelniany rządzi się swoimi prawami. Mam nadzieję, że jak już wszystko pozaliczam to uda mi się wyskoczyć na dłużej do Warszawy. I nie tylko tam! :)







w takim razie następnym razem koniecznie odwiedzamy gofiarnię ;)
OdpowiedzUsuńRelacja-bomba! Zazdroszcze takiej wyprawy:) swietnie, zainteresowaly mnie lody bazyliowe.. chyba musze wymyslic na nie przepis choc na pewno nie beda tak dobre jak te, ktore jadlas:)
OdpowiedzUsuńCzy mogłabys podać przepis na swoją granolę z patelni? Byłabym baardzo wdzięczna :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Magda.
dodany :)
Usuńmoja gwiazdka nawet się załapała! i cieszę się, że Warszawa urzeka Cię i że zawsze dobry czasu tu masz :)
OdpowiedzUsuńUwilebiam takie relacje *.* Twoja jest swietna :) Granola z patelni to super alternatywa <3
OdpowiedzUsuń;*
OdpowiedzUsuńŚwietny czas spędziłaś, a po tym natłoku pracy pewnie znowu taki się pojawi, więc jakoś przeżyć się da :)
OdpowiedzUsuńDo Krowarzywa się chyba wybiorę w najbliższym czasie, bo już kolejny raz natrafiam na pozytywne opinie.
Super wypad i mega burgery!
OdpowiedzUsuńTytul skojarzyl mi sie z ,,slynnym" ,,koniec psot" chociaz do czlonkinii fanclubu harryego pottera mi daleko ;)
OdpowiedzUsuńTych wojazy Ci strasznie zazdroszcze. Nawet nie przez mozliwosc zwiedzenia kawalka swiata (czy jedzenia, chociaz tego faktycznie troche zazdroszcze), ale przez to, ze z tyloma swietnymi osobami tak milo czas spedzasz. Piekna sprawa, no!
najchętniej to odwiedziłabym Krowarzywa i wskoczyła na burgera :) choć tak na prawdę to każda restauracja w W-wie , wydaje się być ciekawa i smaczna, a już tym bardziej słynna Gofiarnia :) kiedyś odwiedzę, koniecznie!
OdpowiedzUsuńsmaczna wycieczka, jak i miła zarazem :) fajnie jest czasem tak odskoczyć od codzienności i zrobić coś zupełnie innego , co radość wniesie w życie!
No to widzę, że wyjazd całkowicie udany!
OdpowiedzUsuńA z tym natłokiem pracy dasz sobie radę, doładowałaś się trochę pozytywnymi wrażeniami, więc nie powinno być aż tak źle :)
Podroze.to cos co kocham. Czas w stolicy spedzials swietnie. Fajnie, ze spotkalas sie z dziewczynami ;)
OdpowiedzUsuńDo Krowarzyw pragne pojechac, nawet jezeli mialby byc o glowny cel wizyty! :D