Raw krem gryczany z bananem, malinami, płatkami Cini Minis, rodzynkami, jogurtem naturalnym i wiórkami kokosowymi, kawa parzona z dodatkiem waniliowej
Jedno jest pewne- lubię tu być co rano i nigdzie się nie wybieram. Zostanę tu nadal taka zrzędząca, monotematyczna, wkurwiająca. I róbcie z tym co chcecie. Tyle mojej codziennej przyjemności.
Pomarańczowy sweter przykrywam czarnym, cienie pod oczami lekkim makijażem i, skacząc przez kałuże, idę świętować piątek.
Dziś w rytm tego.
ooo, jak ja lubię raw gryczankę!
OdpowiedzUsuńJakie to jest piękne! Aż szkoda rozwalać tę kompozycję. Maliny aż się uśmiechają! :)
OdpowiedzUsuńPS. Dobrze, że będziesz tu co rano. Nie jesteś zrzędząca i na pewno nie monotematyczna! Inspirujesz! :)
OdpowiedzUsuńzdjęcia fantastyczne :) ja pocelebruję piątek za kilka godzin :) udanego!
OdpowiedzUsuńRaz skusiłam się na słodką wersję kaszy gryczanej na śniadanie i jakoś mi nie zasmakowała. Zjadłabym za to te maliny <3
OdpowiedzUsuńBosko wypełniona miseczka :)
OdpowiedzUsuńI dlaczego ja jeszcze nie obserwuję Twojego bloga? muszę to zmienić, zmieniam to! i będę zaglądać częściej :)
Bardzo się cieszę, że zostajesz! Śniadanie idealne dla kremoholika. Prezentuje się fantastycznie i z pewnością tak smakuje :)
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę, że zostajesz! Śniadanie idealne dla kremoholika. Prezentuje się fantastycznie i z pewnością tak smakuje :)
OdpowiedzUsuńAle śliczny ma kolorek :)
OdpowiedzUsuńzostań, taka jaka jesteś, tam gdzie chcesz i rób to co podpowiada Ci serce :)
OdpowiedzUsuńte zdjęcia <3
Przez Ciebie i u mnie kremy :) Przepyszne są, jak już zjesz jeden to uzależniasz się i możesz jeść przez kilka dni na śniadanie :)
OdpowiedzUsuńNo i dobrze, że zostajesz, nie waż się nigdzie wybierać! :D
oo, moje ukochane Cini Minis :D a i maliny, maliny też mi się podobają. :)
OdpowiedzUsuńha wiedziałam, że tu dziś zobaczę krem, ale nie sądziłam, że taki... fajny ;]
OdpowiedzUsuńmix pyszności :D
OdpowiedzUsuńPyszna owsianka, przepiękne zdjęcia. Jak dobrze, że już weekend! Wypocznij :))
OdpowiedzUsuńBlog jest po to, żeby czasem napisać co leży na sercu, ponarzekać, pozwierzać się, więc jak dla mnie nie jesteś ani trochę wkurzająca. No i dobrze, że zostajesz, bo kto by robił tak fantastyczne kremy? Nikt w blogosferze nie zastąpi Twoich :3
OdpowiedzUsuńPodoba mi się ten krem! Intryguje mnie i ciekawi!
OdpowiedzUsuńErasmus od października powiadasz? ;-) ... No to obie czekamy na to samo ;-)
Niemcy! :-)
UsuńU mnie to też jeszcze nic pewnego, ponieważ rekrutacja dopiero trwa, a ja jeszcze też nie złożyłam wszystkich dokumentów :D Jakby co - służę pomocą, bo raczej wszędzie rekrutacja wygląda zapewne w miarę tak samo :-)
kogo z blogosfery najbardziej chcesz poznać?
UsuńTy to jednak zawsze masz pięknie kolorowe te swoje miseczki...
OdpowiedzUsuńI zauważyłam, że my się naprawdę rozumiemy pod względem muzyki :)
PS: coś mi się przewinęło o Erasmusie! Ja wyjeżdżam na studia do Anglii, a jeśli Ty i Madzia planujecie Erasmusa, to znaczy, że blogerki grupowo podbijają świat ;D
OdpowiedzUsuń