Krem z płatków ryżowych z ubitym białkiem, bananem, płatkami kukurydzianymi, nerkowcami, mandarynką, cynamonem, szczyptą chilli i solą, zielona herbata z granatem
Będę nieskromna i przyznam, że smakował fenomenalnie (; Gęsty, słodki, ciasteczkowy, lekko palący w język. Poproszę takie śniadanie co rano!
Swoją drogą śmiesznie jest obudzić się w styczniowy poranek i zamiast hulającej śnieżycy słyszeć krople deszczu dzwoniące o szybę. Wyjść na dwór i spojrzeć na kwitnące kwiatki. Trochę nierealnie, ale całkiem fajnie. Przynajmniej według mnie.
To teraz, tak nawiązując, posłuchajcie :
Uwielbiam oglądać Twoje śniadania. Zawsze tak ślicznie wyglądają!
OdpowiedzUsuńmnie też dzisiaj obudził ;)
OdpowiedzUsuńdawno nie było u mnie niczego z ubitym białkiem!
ale się wkręciłaś w kremy. nic dziwnego ;)
OdpowiedzUsuńdla mnie zima po świętach może zniknąć :D
OdpowiedzUsuńz płatków ryżowych jeszcze nie robiłam kremu - do sprobowania, oj tak!
OdpowiedzUsuńMusiał być genialny, bo wygląda obłędnie! :D
OdpowiedzUsuńWygląda fenomenalnie. Zrobię coś podobnego w czasie najbliższym, bo nie wytrzymam! I tak mi się podoba ten niekonwencjonalny sposób przekrojenia mandarynki! ;)
OdpowiedzUsuńAch, kocham tę piosenkę!
przy tak fantastycznym śniadaniu nie można być skromnym :) kremowo <3
OdpowiedzUsuńLubię ten dodatek chili u Ciebie w śniadaniach ! A nóż i ja się odważę ? :)
OdpowiedzUsuńUwielbiam te Twoje kremy :) Co rusz pojawia się jakaś lepsza wersja :)
OdpowiedzUsuńNie jest nudno, nie jest banalnie.
OdpowiedzUsuńpodoba mi się pomysł stworzenia kremu z płatków ryżowych :-) zdecydowanie do zapamiętania i wypróbowania :)
OdpowiedzUsuńświetna nutka, idealnie odzwierciedla pogodę za oknem :) szczerze mówiąc to mnie już trochę taka 'zima' przeszkadza. brakuje mi lekkiego mrozu i prószącego śniegu... mimo wszystko nie mam nic przeciwko kwitnącej zieleni :)
OdpowiedzUsuń